Czas przejść do konkretów i co ważniejsze, tematów zdecydowanie mi bliższych, bo znanych z autopsji. Visual Checking i Clash Collision to dwa podstawowe procesy (narzędzia?), które służą kontroli i zapewnieniu jakości modeli i projektu. Pomimo zobowiązania projektantów do dostarczenia modeli spójnych, sprawdzonych i skoordynowanych, niestety wciąż bardzo często zawierają one błędy, zwłaszcza na styku branż, a w przypadku niedoświadczonych biur wyraźnie brakuje im odpowiedniej jakości. Tu do gry wchodzi wynajęty lub zatrudniony przez GW koordynator BIM, którego zadaniem jest sprawdzenie ich i skonsultowanie z zespołem produkcyjnym. Głównym narzędziem służącym do tego w Finlandii jest Solibri, program zawierający najbardziej rozbudowany (ze znanych mi produktów) silnik do automatycznego sprawdzania kolizji. Co więcej, nie jest to jedyna dostępna w nim funkcja, bo można użyć go też do analizy wizualnej, komunikacji z projektantem oraz tworzenia zestawień materiałów.
Aby w pełni wykorzystać potencjał Solibri modele wymagają odpowiedniego przygotowania. Najwięcej pracy wymagają te tworzone w Tekla. Dlaczego? Głównie dlatego, że obiekty Tekla nie są automatycznie przyporządkowane do lokalizacji oraz warstw lub rodzin. Problem klasyfikacji obiektów ze względu na ich typ i rodzaj jest względnie prosty do rozwiązania, ponieważ konstruktor jest zobowiązany do używania w nazwach wszystkich Assemblies (zestawów, ustrojów, zespołów elementów, obiektów) ogólnie przyjętych, zapisanych w normach oznaczeń. Tak więc każdy element i składające się na niego części z reguły są oznaczone w jednoznaczny sposób oraz posiadają unikalny, zawsze ten sam, skrót literowy (wpisany w pole Prefix). Dzięki temu w Model Organizer (MO) można w krótkim czasie (1/2 h), przy użyciu predefiniowanych szablonów, posegregować wszystkie zestawy elementów (dzieląc je na odpowiednie grupy: prefabrykatów, konstrukcji stalowych, monolitów, konstrukcji pomocniczych itd.). Tak zorganizowany proces ma jeszcze jedną zaletę, mianowicie nawet bez tłumaczenia nazw poszczególnych grup, segregować może osoba nieznająca języka fińskiego, czyli np. ja, ponieważ informacja w obu miejscach jest ta sama i wystarczy ją tylko odnaleźć i połączyć. Po zakończeniu tego etapu do MO wprowadza się podział na budynki, sekcje oraz kondygnacje i umieszcza się w odpowiednich lokacjach wszystkie obiekty. Jest to proces równie ważny, co prymitywny i mozolny. Najprościej mianowicie jest ustawić rzutnię równolegle do jednej z elewacji i przy pomocy grupowego zaznaczania wybierać elementy znajdujące się w obrębie danej kondygnacji, a następnie przypisywać je do odpowiedniego miejsca w MO. Oczywiście taka metoda wiąże się z koniecznością popełnienia kilku błędów, ale po sklasyfikowaniu wszystkich Assemblies możemy bardzo łatwo zlokalizować źle przypisane elementy, izolując kolejno budynki, sekcje i piętra, wierzcie mi, że od razu rzucają się w oczy. Tak podzielonym obiektom wystarczy już tylko dopisać w parametrach odpowiednią lokalizację, w zakładce “UDA/IFC_export”, aby zakończyć przygotowywanie modelu konstrukcji do dalszej analizy. Cały proces w zależności od skali projektu zajmuje od kilku godzin do dwóch dni, w przypadku bardzo dużych inwestycji. Pomimo sporej czasochłonności jest on niezbędny, ponieważ pozwala nie tylko na dużo dokładniejsze sprawdzanie jakości modelu, ale też na szybkie i precyzyjne wynajdowanie pożądanych informacji przy późniejszym tworzeniu zestawień materiałów lub harmonogramów 4D.
Gdy zakończymy już pracę z Tekla możemy przejść do Solibri. Na początek mała niespodzianka -jest to program, który pracuje wyłącznie na plikach IFC. Po utworzeniu nowego projektu, ładujemy pliki IFC z poszczególnymi modelami branżowymi, odpowiednio je nazywamy oraz nadajemy im charakterystyczne skróty, które pomogą nam określić, do jakiej branży należy wybrany obiekt. Następnie otwieramy szereg przygotowanych podkładek do automatycznego segregowania elementów, sprawdzania kolizji oraz zestawiania materiałów. Jeżeli wszyscy projektanci zastosowali ogólnie przyjęte oznaczenia, dalsza praca postępuje szybko i sprawnie, ponieważ obiekty są przyporządkowane do odpowiedniej branży i lokalizacji oraz podzielone na typy i rodzaje. Używając opcji, która pozwala na kolorowanie poszczególnych grup obiektów możemy wizualnie określić czy tworzą one spójną całość. Np. bez problemu zauważymy pojedynczą ścianę wewnętrzną innego typu, niż np cały pion lub szereg, co nie musi, ale na ogół jest równoznaczne z błędem w modelu. W trakcie wizualnej analizy zwraca się również uwagę na możliwość łatwego i bezpiecznego wykonania prac. Bez wątpienia inżynierowie pracujący dla GW są w większym stopniu wyczuleni na problemy realizacyjne i w wielu przypadkach mogą zaproponować bardziej adekwatne rozwiązania. Kolejnym krokiem jest Clash Collision. Automatyczne sprawdzanie geometrii oraz wzajemnego położenia obiektów nie jest niczym nowym ani niezwykłym, jednak wcześniej nie spotkałem się z równie dokładnymi i rozbudowanymi skryptami, pozwalającymi na “zderzenie” dowolnych wybranych obiektów i zawartych w nich parametrów. Szereg reguł pozwala na przykład na sprawdzenie: kolizji pomiędzy obiektami konstrukcyjnymi, architektonicznymi i instalacyjnymi, wypełnienia obiektów architektonicznych przez obiekty konstrukcyjne, pokrycia otworów z odpowiadającymi im obiektami okien i drzwi oraz poprawności wygenerowanych przestrzeni. Mnogość opcji jest nieograniczona, ponieważ ilość dostępnych funkcji matematycznych i różnych zbiorów elementów jest tak duża, że możemy stworzyć dowolny skrypt zderzający ze sobą wszystko, co tylko zdołamy sobie wyobrazić. Co więcej, twórcy programu zadbali o to, aby mniej zaawansowani użytkownicy nie musieli poświęcać dziesiątek godzin na konfigurowanie programu i przygotowali zestaw najbardziej użytecznych i powszechnych reguł.
CC, jako że jest procesem zautomatyzowanym, wymaga weryfikacji. Nie możemy przecież wysłać do projektantów raportu zawierającego kilka tysięcy kolizji, z uprzejmą prośbą o poprawienie błędów. Konieczne jest sprawdzenie wyników i wybranie błędów, które mają istotne znaczenie dla modelu lub projektu, pogrupowanie ich, a na koniec opisanie i przesłanie w umówionej formie (może to być plik excel, pdf lub smc/solibri). Najlepszym rozwiązaniem jest Solibri, który posiada sprawnie działającą zakładkę, pozwalającą na szybką komunikację pomiędzy poszczególnymi stronami. Cały proces wymaga kilku iteracji i potrafi ciągnąć się tygodniami, a nawet miesiącami, jednak potencjalna wartość wyłapanych błędów jest tak duża, że nikt nie kwestionuje jej zasadności. Dzięki VC i CC, w zgodnej opinii moich kolegów, z roku na rok jakość modeli wyraźnie się poprawia, co pozwala na coraz lepsze wykorzystanie ich przez kosztorysantów i planistów oraz zespoły produkcyjne. Ludzie ci korzystając z modeli mają coraz większe zaufanie do informacji, która jest w nich zapisana, dzięki czemu coraz chętniej z niej korzystają znacznie podnosząc jakość i efektywność swojej pracy.
Maciek Kindler
Skanska SA
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

a czy nie łatwiej jest wykorzystać darmowy TEKLA BIMSight?
nie wiem czy łatwiej, na pewno taniej. rzecz jednak w tym, że Solibri oferuje zdecydowanie bardziej rozwinięty system sprawdzania kolizji, a jak wspomniałem na początku, Finowie mają bardzo skrupulatną, albo wręcz pedantyczną naturę i nawet drobna zmiana jakościowa jest dla nich warta inwestycji. trzeba też pamiętać, że Finlandia jest jednym z najbogatszych krajów unii, dzięki czemu mogą sobie pozwolić na większe inwestycje w nowe technologie.