25 listopada 2017

Dobry model

Bardzo często na naszych szkoleniach pada ważne pytanie: kiedy będziemy mogli wykorzystać ten BIM na budowie?

To pytanie trudne. Odpowiadam na nie jednym zdaniem: dopiero wtedy, gdy modele będą naprawdę dobre. I tu zaczynają się schody bo odpowiedź zamiast pomóc wzbudza dalszą dyskusję, która zdaje się nie mieć końca. Bo kiedy model jest „dobry”? Co to w ogóle znaczy?

Słownik języka polskiego próbuje wyjaśnić słowo „dobry” na kilka różnych sposobów odwołując się do cech osób lub rzeczy. I tak cytując za (1) dobry to:

  1. zgodny z zasadami moralnymi,
  2. skłonny do pomocy,
  3. satysfakcjonujący, dodatni,
  4. o nastroju: pogodny,
  5. będący zwiastunem czegoś pozytywnego,
  6. starannie wykonujący swe obowiązki,
  7. o organizmie, jego części: dobrze funkcjonujący,
  8. starannie wykonany,
  9. odpowiedni,
  10. o potrawie, napoju: smaczny,
  11. intratny, przynoszący zyski,
  12. z nawiązką.

W kontekście BIM można zastanowić się nad podkreślonymi znaczeniami. Jednak już czytając powyższą listę możemy zrobić jak George Carlin z przykazaniami – pomieszajmy nieco i połączmy je w grupy:


I tak z 8 znaczeń zostały tylko 3 „nowe” cechy. Po pierwsze:

Ten aspekt wydaje się być chyba najłatwiejszy do wytłumaczenia. Łatwo przyjąć fakt, że starannie wykonany model jest kluczem do sukcesu. Przemawia za tym chociażby mnogość opracowań stanowiących odpowiedź na pytanie: jak wykonywać modele? Żeby nie rzucać słów na wiatr poniżej krótka lista dot. wykonywania elementów wg kilku opracowań:

  1. Obiekty powinny posiadać zdefiniowany typ z zestawu opisanego przez format IFC 2×3, gdzie nie znajduje się zastosowania do żadnego z wymienionych należy używać IfcBuildingElementProxy (2)
  2. Powinniśmy, o ile to możliwe używać dedykowanych narzędzi (bo dzięki temu unikniemy błędnego definiowania typów elementów), gdy takowego nie posiadamy musimy „ręcznie” zmienić klasyfikację elementu (3), (4),
  3. Kwestie docięć elementów w modelach architektury/konstrukcji porusza m.in. (5) i tak:
  • Ściany dzielimy wg kondygnacji,
  • Schody również (spoczniki można modelować jako płyty),
  • Posadzki powinny być odpowiednio docięte do ścian (dzięki temu możliwe jest uzyskanie dokładnych ilości materiałów),
  • Belki i słupy można modelować schematycznie ale po weryfikacji obliczeniowej konstrukcji należy zsynchronizować wymiary tych obiektów,
  • Itd.

Podobną listę możemy przeanalizować w (6).

  1. Modelujemy zawsze w skali 1:1, z dokładnością do 1mm i 1/100°, realizując odpowiednie docięcia elementów do siebie (2)
  2. Elementy modelu powinny maksymalnie wiernie zobrazować przedmiot inwestycji (6) – tu możemy wrócić do punktu d).

Nie tylko wytyczne idą nam z pomocą – istnieje wiele tutoriali, handbooki, helpecenter do każdego oprogramowania, skąd użytkownik może czerpać wiedzę jak używać danego softu aby uzyskać żądaną przez niego jakość.

Mimo to staranność modeli i wiedza jak powinny wyglądać nadal pozostawia sporo do życzenia. Aby nie być gołosłowną poniżej kilka przykładów na to, jakie rzeczy można spotkać w większości modeli:

 

 

Ktoś może powie: „oj tam, szczegóły” – i być może będzie miał rację. Ale zastanówmy się nad pytaniem: co się dzieje, gdy taka bździna goni kolejną? Gdzie nie ma poprawnego węzła? Albo znajdujemy je z radością, jak czterolistną koniczynę, jako chlubny wyjątek potwierdzający regułę? Wtedy już tak kolorowo nie jest.

Na przykładzie naszego cyklu na temat realizacji poprawnych połączeń w ArchiCADzie (całość dostępna pod tym linkiem) pozwolę sobie odpowiedzieć na 2 pytania:

  • Da się? – Da.
  • Wymaga dużo pracy? – Najczęściej nie.

Wymaga za to czegoś innego: kultury i organizacji pracy. Czegoś, co przy tempie, jakiego się czasem wymaga od projektu, nie tylko w BIM, nie ma szans utrzymać mimo najszczerszych chęci. Bo niestety porządek przegrywa z chaosem, jaki stwarza termin. Komputery, które zaprzęgliśmy do pracy zdecydowanie nam ją ułatwiają ale wymagają od nas nieco lepszej niż w przypadku tradycyjnego projektowania organizacji pracy, ustalenia nowych standardów i pilnowania się w kwestii ich dotrzymywania a także czasem więcej pracy. To sporo spraw ale tylko zachowując dbałość o poprawność modeli będziemy w stanie wykonywać je rzetelnie i dokładnie. Do tego potrzebny jest nam czas. Dopiero, gdy go otrzymamy projektowanie „w terminie” nie będzie się odbywało kosztem jakości naszego produktu, jakim jest projekt. Tym bardziej, że pokutuje, mylne niestety, przekonanie, iż korzystając z BIM tak dużo go oszczędzamy… Nie jest to do końca prawda. Następuje jedynie przeniesienie konieczności rozwiązania pewnych problemów z etapu budowy na czas bezpośrednio ją poprzedzający. Zwróćmy jednak uwagę, że przeciwstawiamy tu zmiany harmonogramu, nakłady pracy ludzi, sprzętu, materiałów, nieodłącznie kojarzące się opóźnienia kosztom wykonania kilku uzgodnień międzybranżowych i wprowadzenia ich do wirtualnego jeszcze budynku. W ostatecznym rozrachunku, proces obejmujący projektowanie, czyli wirtualną realizację obiektów, i tą rzeczywistą okaże się krótszy i mniej „bolesny” dla wszystkich stron. Do tego będziemy mogli się skupić na tym, aby realizowane przez nas modele zostały wykonane w taki sposób…

…aby spełniały stawiane im oczekiwania

Jeśli czegoś oczekujemy musimy sobie jasno określić cel, który ma temu przyświecać. O tym często się zapomina. A jednak na fali popularności „technologii”, o której tu rozprawiamy wiele osób chciałoby dostać model jakości BIM nie potrafiąc przy tym wskazać (może poza oczywistą korzyścią płynącą z posiadania modeli, jaką jest możliwość zweryfikowania poprawności geometrycznej) czego właściwie od tych modeli chce. A ta kwestia jest kluczowa. Jak możemy przeczytać np. w (6) cele stawiane modelom należy jasno określić przed ich wykonaniem. Czyli nie próbujemy wycisnąć z dostarczonego produktu co się da – to model ma powstać, abyśmy mogli wykonać planowane analizy, zestawienia itp.

Dlatego, że większość modeli, póki co, powstaje tylko niejako „przy okazji” wykonywania dokumentacji płaskiej są one takiej, a nie innej, jakości. Do najczęstszych „grzeszków” takich modeli można zaliczyć m.in.:

  • Docięcia elementów w newralgicznych punktach w ogóle nie są zrealizowane w 3D – wykonuje się je na płasko detalami 2D (zaczerpniętymi chociażby z innej dokumentacji),
  • Ilości materiałów w modelu nie zgadzają się z stanem stwierdzonym podczas realizacji (bo nie ma wielu elementów, szybciej było dorysować coś na płasko, doliczyć „ręcznie” albo jedynie wspomnieć w opisie), i nie wynika to z BEPu (co byłoby zrozumiałe i poprawne z punktu widzenia metodyki BIM) a z czystego lenistwa,
  • Zawartość kondygnacji – to temat na całe wypracowanie. Najczęściej dużą rolę odgrywa tu powtarzalność kondygnacji i kopiowanie elementów bez odpowiedniej skrupulatności w tej kwestii. Cała uwaga skupiona jest na tym, aby elementy jedynie prawidłowo nam się wyświetliły na arkuszach,
  • Danych niegraficznych nie ma wcale albo podczas eksportu do IFC poleciało wszystko, co fabryka dała (w efekcie nie da się, lub jest to mocno utrudnione, efektywnie wykorzystywać tych informacji).

Tą listę można by ciągnąć do jutra (co najmniej) ale czas na jakiś wniosek. Mam jeden: mimo, że takie modele jakościowo są słabe (w sensie jakości BIM) jedno trzeba im przyznać – swój cel spełniają. Nie oczekujmy po nich nic więcej. Jeśli jednak chcemy wykonać rysunki warsztatowe, przeprowadzić symulacje energetyczne lub kalkulację kosztową potrzebujemy modelu poprawnego pod kątem geometrii i  odpowiednio „upakowanego” żądanej jakości informacją. Taką, która skierowana jest do konkretnych odbiorców i która ma do nich docierać z określoną częstotliwością, dostosowaną do etapu projektu. Tylko wtedy model będzie…

…Użyteczny

Dlatego nie potrzebujemy modeli, które będą miały w sobie wszystko, czego dusza może zapragnąć. Wszystkiego, co można wyeksportować i wszystkiego, co można w nie upchnąć. Stąd płynie następujący wniosek, związany ściśle z celami projektu: modele budujemy tylko w wymaganym przez nas zakresie. W końcu po co marnować swoją produktywność na coś, czego nie wykorzystamy? To jak kupić niesprawne auto i naprawić je tylko po to, żeby stało w garażu – nie dość, że skoro go nie używamy to najwidoczniej nie jest nam potrzebne a do tego lokujemy nasze pieniądze w szybko tracący wartość przedmiot.

Przy okazji budowania modeli zawsze kojarzą mi się 2 grafiki (7):

Co prawda nie dotyczą stricte zawartości modeli (LOD i LOI) ale równie dobrze obrazują te wymagania. Schemat IFC wspiera wszystkie (to jeszcze zależy od wersji ale ogólnie można tak powiedzieć) aspekty projektu w całym cyklu jego życia. My jednak skupiamy się tylko na tym, co bezpośrednio służy Naszemu Projektowi (i stawianym mu celom). IDM, czyli wytyczne początkowo skierowane dla producentów oprogramowania i mające wskazać im kierunek rozwoju oferowanych narzędzi (8) adaptujemy, zgodnie z zaleceniem zawartym chociażby w (9) na mniejszy rynek. Zakładamy swój własny zespół, który tworzy dostosowany do konkretnej sytuacji, możliwości i oczekiwań zestaw procedur związanych z realizacją tego jednego celu. Tak samo postępujemy z zawartością modeli – określamy jakie elementy są wymagane dla osiągnięcia konkretnych celów, na danym etapie, które można pominąć, ile informacji „upakować” w model, które z nich są nam potrzebne itd. Tylko wtedy, gdy określimy sobie te wymagania model będzie w stanie nam dobrze służyć i będzie nie przeszkodą, a pomocą w całym procesie projektowania a w kontekście długoterminowym również realizacji i zarządzania.

Może dzięki tym kilku prostym zasadom już jutro powiemy, że mamy dobre modele? Może, nawet powoli, ale zmieniając nasz produkt, nadając mu lepszą jakość, pokażemy sceptykom, że BIM może im dać coś więcej niż tylko przejście z 2D do 3D? Ten, dla nas mały krok, może będzie ogromnym na drodze do upowszechnienia BIMu? Liczę, że tak będzie. Pamiętajmy jednak, że ta zmiana musi zacząć się od nas.

Karolina Wróbel
M.A.D. Engineers

Bibliografia

  1. sjp.pl. [Online] https://sjp.pl/dobry.
  2. RIBA Enterprises Limited. NBS BIM Object Standard. 2014.
  3. Construction Industry Council. CIC Building Information Modelling Standards (Phase One). 08 2015.
  4. Denis, Francois. Building Information Modelling – Belgian Guide for the construction Industry version 1.0. brak miejsca : ADEB-VBA, 10 2015.
  5. Henttinen, Tomi. COBIM: Common BIM Requirements 2012 v 1.0 Series 3: Architectural design. brak miejsca : The Building Information Foundation RTS, 2012.
  6. Norwegian Home Builders’ Association. Norwegian Home Builders’ Association BIM User Manual version 2.0. 11 2012.
  7. buildingSMART: Wix J., Karlshol J. Information Delivery Manual: Guide to Components and Development Metods.  : buildingSMART International, 05 12 2010.
  8. Karlshøj, Jan. buildingsmart.org. [Online] 10 03 2011. http://iug.buildingsmart.org/idms/.
  9. buildingSMART International, BLIS Consortium, buildingSMART alliance. An Integrated Process for Delivering IFC Based Data Exchange. 16 09 2012.

 


Dodaj komentarz