Nikogo, kto miał już styczność z BIMem, nie muszę przekonywać, o ile łatwiej robi się zestawienia materiałów, mając do dyspozycji dobrze opisane i odpowiednio zorganizowane modele 3D, niż przy użyciu rysunków. Sposobów na zrobienie tego jest mnóstwo, ponieważ niemal każdy program obsługujący modele oferuje mniej lub bardziej kompleksowe rozwiązanie pozwalające na wyciągnięcie interesujących nas informacji. Ze względu na dużą ilość i różnorodność opcji, nie będę oceniać przydatność i dokładność poszczególnych metod, ograniczę się wyłącznie do opisania metod, które poznałem w Finlandii. Swoją drogą mam nadzieję, że ten wpis będzie impulsem do szerszej dyskusji oraz otwartej wymiany doświadczeń na ten temat.

Jak wspomniałem ostatnio, szereg obowiązujących w Finlandii regulacji powoduje, że bez względu na to, kto jest autorem projektu, można się w nim bardzo szybko odnaleźć. Dzięki jednorodnemu nazewnictwu nie musimy dogłębnie studiować opisów technicznych, żeby wiedzieć, co jest czym. W zależności od firmy i obowiązujących w niej procesów kosztorysant albo dostaje sprawdzony i posegregowany model, albo jest jego pierwszym odbiorcą i musi zrobić to sam (jak robią to Finowie pisałem poprzednio). Ważne jest to, że bez sprawdzenia jakości i segregacji elementów nie rozpoczyna się zestawiania materiałów. Aktualnie możliwe jest efektywne zebranie ilości materiałów z modeli konstrukcji oraz architektury, modele branżowe wciąż rządzą się swoimi prawami i na ogół nie pozwalają na uzyskanie wiarygodnych ilości. W samej tylko Skanska Fi istnieją co najmniej cztery metody zestawiania materiałów. Najbardziej oczywisty to wyciągnięcie informacji z programów, w których stworzono modele. Zarówno Revit, ArchiCAD, jak i Tekla Structure mają wbudowane kalkulatory ilości i generatory raportów pozwalające uzyskać pożądaną informację. Ich skuteczność i przydatność jest na ogół zadowalająca lub wręcz dobra, są one jednak mało popularne, ponieważ wymagają plików w formacie natywnym, a przecież Finlandią niepodzielnie rządzi IFC. Problem ten znika, gdy otwieramy Solibri, które pozwala na zliczenie niemal wszystkiego, co zostało zamodelowane i odpowiednio oznaczone. Pierwsze kroki bywają czasochłonne, ponieważ wymagają zdefiniowania szeregu reguł rozpoznających i klasyfikujących poszczególne elementy, jednak jeżeli w kolejnych projektach stosujemy te same oznaczenia, to każdy kolejny model można zestawić bardzo szybko, bo praca ogranicza się do załadowania uprzednio przygotowanych szablonów. Tak przygotowane zestawienia mogą być bardzo dokładne i bardzo użyteczne, nie pozwalają jednak na automatyczne rozwinięcie ich w kosztorys z prawdziwego zdarzenia, dlatego też Solibri nie jest najlepszym możliwym narzędziem.

Najbardziej kompleksowe podejście spośród programów stosowanych przez Skanska Fi oferują Vico oraz Tocoman. Osobiście preferuję Vico, ponieważ daje on możliwość połączenia zestawień materiałów z budżetem i harmonogramem (słynne 5D), a co więcej wszystkie te opcje są dostępne w ramach jednego programu, Vico Office. Niemniej jednak aktualnie najpopularniejszy jest Tocoman, który udostępnia nam dwa, TCM i EasyBIM, zintegrowane narzędzia pozwalające na tworzenie, edytowanie i porównywanie budżetów zawierających ilości materiałów wzięte z modeli (model-based quantities). Można też przy pomocy specjalnej formatki wyeksportować kosztorys do excela, a następnie zaimportować go do Vico Schedule Plannera, z zachowaniem lokalizacji poszczególnych materiałów. Jednak nie jest to idealne rozwiązanie, gdyż nie pozwala ono na ponowne połączenie kosztorysu z modelem, przez co tracimy możliwość utworzenia harmonogramu 4D oraz automatycznego aktualizowania. TCM jest prostym w obsłudze, zaawansowanym arkuszem kalkulacyjnym i największą wartość posiada zapisana w nim, tworzona latami, baza danych, zawierająca ceny, przeroby, zużycie i wszelkie formuły służące do kalkulacji ilości poszczególnych prac. <Mała dygresja: Finowie stosują trójstopniową klasyfikację prac budowlanych, na którą składają się elementy, metody i zasoby (np: 1 ściana żelbetowa – 1.1 szalowanie/ 1.2 zbrojenie/ 1.3 betonowanie – 1.1.1 cieśla/ 1.1.2 szalunki/ 1.2.1 zbrojarz/ 1.2.2 stal zbr./ 1.3.1 beton) pogrupowaną wg krajowych wytycznych, Talo80 lub Talo2000, na odpowiednie rodzaje robót; Kanałem łączącym go z BIMem jest EasyBIM, bardzo prosta, intuicyjna przeglądarka modeli. Można w niej szybko podzielić model na lokalizacje (sekcje, piętra, pomieszczenia), następnie przy pomocy kilku funkcji szybko zebrać najważniejsze ilości i na koniec połączyć je z kosztorysem w TCM. Tocomamn zadbał o możliwość automatycznego aktualizowania zestawień po nadpisaniu modelu i ponownym odpaleniu formuł zliczających, dzięki czemu jego rozwiązanie bardzo dobrze sprawdza się w zespole kosztorysantów. Co jednak, jeżeli marzy się nam zintegrowany system oferujący możliwość wykorzystania modeli i kosztorysów przy planowaniu, a następnie realizacji projektu? Cóż, w Skanska Fi pozostaje nam wyłącznie Vico Office.

Vico Office oferuje nam holistyczne podejście do tematu zarządzania projektem przy pomocy modeli. W jednym programie dostajemy narzędzia do:

  • zarządzania i podrównywania dokumentacji, zarówno 2D, jak i 3D
  • dzielenia modeli na dowolnie zdefiniowane sekcje,
  • zestawiania ilości materiałów z uwzględnieniem podziału na lokalizacje,
  • sprawdzania kolizji i tworzenia RFI,
  • robienia w pełni funkcjonalnych kosztorysów,
  • tworzenia zaawansowanych harmonogramów, również 4D, na podstawie ilości materiałów w poszczególnych lokalizacjach,
  • prognozowania i/lub analizowania workflow, cashflow i forecastów,
  • porównywania i raportowania o różnych wariantach budżetu
  • i co najważniejsze łączenia wszystkich wymienionych wyżej elementów w jedną, działającą na zasadzie naczyń połączonych, całość.

Vico Office jest jednym z niewielu programów na rynku oferujących tak daleko idącą integrację informacji o projekcie. Niestety wciąż wymaga on świetnej znajomości programu i jest mało elastyczny, tzn. wymusza na nas postępowanie zgodne ze ściśle określoną procedurą, co często prowadzi do wykonywania zbędnych dla danego projektu kroków. Co więcej, ze względu na zapisywanie zmian w czasie rzeczywistym, nie oferuje on możliwości cofnięcia wykonanej akcji, co łatwo może doprowadzić do utraty znacznej ilości danych przez niedoświadczonych użytkowników. Dużym minusem jest też mocno uboga zakładka Properties poszczególnych elementów, w której znajdziemy wyłącznie informacje geometryczne oraz kod i nazwę elementu i modelu, z którego on pochodzi. W moim odczuciu jednak aktualne możliwości Vico Office w pełni rekompensują wszelkie potencjalne niedogodności, a warto też zauważyć, że program ten jest stale i bardzo szybko, rozwijany i naprawiany, pojawiają się 3 do 4 aktualizacji rocznie.

Jak wygląda kolejność wykonywania prac w Vico? Najpierw ładujemy modele albo z IFC, albo bezpośrednio z Revita, ArchiCADa lub Tekli, lepszy efekt daje ta druga opcja. Jeżeli jest to kolejna wersja projektu, możemy od razu dokonać analizy graficznej naniesionych zmian albo je podświetlając na kolorowo, albo przy pomocy przesuwanej płaszczyzny. Następnie odpalamy funkcję klasyfikującą i zliczającą ilości elementów i zapisanych w nich danych geometrycznych. Kolejnym etapem jest często żmudna analiza i korekta zestawienia, ilość poprawek jest ściśle uzależniona od jakości modelu. Gdy mamy to już za sobą możemy przystąpić do tworzenia kosztorysu, co na ogół sprowadza się do załadowania firmowego wzoru, i aktualizowania zawartych w nim cen i ilości. Ilości możemy brać z modelu lub jeżeli nie pozwala on na to z rysunków 2D, sam proces jest jednak prosty i postępuje całkiem szybko. Po tym tworzymy strukturę harmonogramu i siatkę zależności pomiędzy zadaniami a pozycjami w kosztorysie. I z grubsza rzecz biorąc, są to wszystkie podstawowe czynności konieczne do wykonania kosztorysu połączonego z harmonogramem, bazującego na modelach 3D. Oczywiście dane ulegają ciągłej aktualizacji i poszczególne etapy muszą być wielokrotnie powtarzane, jednak przy dobrze poukładanym projekcie bardzo wiele rzeczy można wykonać automatycznie albo nanosząc zmianę wyłącznie w jednym miejscu. Efektem finalnym jest harmonogram 4D, zawierający całość kosztów i przerobów rozłożonych w czasie. Aktualizowany na bieżąco, w trakcie budowy jest nie tylko bogatym źródłem informacji, ale też bardzo dokładnym dziennikiem wykonanych prac.

[Nie znaleziono pliku]

Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo ogólny opis, a większość czytelników tego bloga jest głodna konkretów, tak więc jeżeli kogoś nurtują pytania dotyczące Vico lub ogólnie wykorzystania modeli przy kosztorysowaniu, zawsze może do mnie napisać (maciej.kindler@gmail.com). Postaram się pomóc najlepiej jak będę mógł. Jak też wspomniałem na początku, mam nadzieję na wywołanie szerszej dyskusji o wykorzystaniu modeli w kosztorysowaniu i harmonogramowaniu, bo w moim odczuciu temat ten jest godny uwagi.

Maciek Kindler
Skanska SA

PS
Dotychczas dosyć często podkreślałem znaczenie informacji o lokalizacji elementów. Wynika to z tego, że Finowie, w znakomitej większości, układają harmonogramy zgodnie z zasadami LBMS (Location-Based Management System), w którym kluczowe, obok ilości materiałów i prac do wykonania, jest ich rozmieszczenie na projekcie. Mimo, iż nie jest to temat stricte BIMowy następnym razem postaram się go trochę przybliżyć.


  1. LBMS jest tematem jak najbardziej BIMowym, przecież w BIMie chodzi głównie o informacje. Ale pytanie mam inne, dlaczego nie można w Skanska w Polsce znaleźć osoby z tą wiedzą, dlaczego oficjalnie zarząd Skanska S.A. twierdzi, że dla nich BIM to tylko geometria i kolizje?

    Zdaję sobie sprawę, że te pytania mogą być trudne dla pracownika Skanska, ale dlaczego nie próbujecie szerzyć wiedzy w środowisku swojej firmy poza Finlandią?

    VICO jest również moim zdaniem najlepszym softem do 4D i 5D, zwłaszcza że jego filozofia oparta jest na Target Value Design i Target Cost, ale jest jednocześnie najdroższym na rynku rozwiązaniem.

    Swego czasu próbowałem oferować polskim wykonawcom to rozwiązanie, NIKT z przedstawicielstw na Węgrzech, Finlandii nawet nie odebrał telefonu, nie mówiąc już o odpisaniu na meilowe zapytanie. Dopiero z Wlk Brytanii, a tak na prawdę z US dostałem ofertę.

    Udało nam się (Politechnika Warszawska Wydział Inżynierii Lądowej) uzyskać edukacyjną wersję oprogramowania, ale już nikomu ze struktury VICO z całego świata nie chciało się odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie w sprawie instalacji, doboru pakietów.

  2. Author

    jeśli chodzi o zarząd w Skanska S.A. może problem leży w zrozumieniu BIM? Byłem ostatnio na prezentacji u innego dużego GW i po dwóch godzinach Prezesowi wyszło na, to że to tylko geometria i kolizje 🙂 ale na szczęście (dla niego) nie poddał się i przygotowujemy koncepcję wdrożenia BIM-u.
    VICO… zadziwiająca jest ich postawa w szczególności że są to sprzedawcy softu, jestem ciekawy ile licencji już sprzedali.
    MD

  3. jako szeregowy pracownik, bez stanowiska menadżerskiego ani nie posiadam wiedzy, ani tym bardziej nie jestem upoważniony do wypowiadania się na temat polityki i strategii firmy Skanska SA. dla tego też zmuszony jestem pozostawić to pytanie bez odpowiedzi.

    jestem szczerze zdziwiony ignorancją VICO, ponieważ moje doświadczenia związane z tą firmą są wyłącznie pozytywne. mogłem liczyć zarówno na szkolenie, jak i pomoc przy rozwiązywaniu pojawiających się problemów i nigdy nie musiałem się specjalnie dopraszać o uwagę. tyle że dla nich byłem pracownikiem Skanska Finland, a to jeden z ważniejszych dla nich rynków. niestety możliwe jest, że VICO nie wykazuje zainteresowania polskim rynkiem i najzwyczajniej w świecie go ignoruje. dziwne w moim mniemaniu, ale niewykluczone.

Dodaj komentarz